Jest twarz na łotewskim banknocie 100-łatowym (tym starym, sprzed euro), na granitowym portrecie w Turaidzie, na pomniku z brązu w Ogrodzie Vērmane w Rydze i na drewnianej szafie w Bibliotece Narodowej Łotwy, którą UNESCO wpisało na listę Pamięć Świata. To ta sama twarz, biało-broda i o małych oczach, należąca do człowieka, który czterdzieści lat życia poświęcił jednemu projektowi, o który nikt go nie prosił. Nazywał się Krišjānis Barons. Projekt polegał na tym, żeby odnaleźć każdą czterowierszową pieśń ludową, którą zwykli Łotysze śpiewali sobie przez poprzedni tysiąc lat, zapisać każdą z nich na karteczce 7 na 11 centymetrów, posortować je tematycznie na podłodze salonu w Moskwie i wydać w sześciu tomach. Skończył ten projekt. Karteczek było 217 996.

Krótko, zanim przejdziemy do długiej wersji

  • Krišjānis Barons (łotewska wymowa: KRISZ-jaa-nis BA-rons), 31 października 1835 – 8 marca 1923. Folklorysta, publicysta, działacz społeczny. Powszechnie nazywany Dainu tēvs, Ojciec Dain.
  • Urodzony w Strutele w Kurzeme, zachodnim regionie Łotwy. Zmarł w Rydze w wieku 87 lat.
  • Praca: zebrał, uporządkował i wydał czterowierszowe łotewskie pieśni ludowe (dainas) w sześciu grubych tomach pod tytułem Latvju Dainas, wydanych w latach 1894–1915.
  • Artefakt: Dainu skapis, jego drewniana szafa katalogowa z 217 996 ręcznie zapisanymi karteczkami, gdzie każda karteczka to jedna daina, posortowanymi do 70 szuflad. Na liście UNESCO Pamięć Świata od 2001 roku. Dziś wystawiona w Bibliotece Narodowej Łotwy.
  • Dlaczego to ważne: dainas są najgłębszą warstwą języka łotewskiego. Przechowywały przedchrześcijański obraz świata kraju, jego bogów, rytm rolniczy, wzór rodziny, przez tysiąc lat między przybyciem niemieckich krzyżowców w 1201 roku a nowoczesnym narodem łotewskim. Bez Baronsa wiele z tego przepadłoby, gdy kraj się zurbanizował.
  • Jeśli ciekawi Cię, gdzie znaleźć go dziś: szafa jest w Bibliotece Narodowej, granitowy portret w Turaidzie (rzeźba 7, z mniejszym drugim portretem na rzeźbie 14), pomnik z brązu w Ogrodzie Vērmane w Rydze, a muzeum jego życia przy ulicy Krišjāņa Barona iela w Rydze.

Wczesne lata: wiejski chłopak, który poszedł na uniwersytet

Barons urodził się 31 października 1835 roku w Strutele, małej wsi w środkowym Kurzeme. Jego ojciec był rolnikiem po pięćdziesiątce, gdy Krišjānis przyszedł na świat. Gospodarstwo Baronsów nie było niczym nadzwyczajnym, ale leżało w regionie, gdzie łotewski był codziennym językiem domu, niemiecki językiem władzy, a rosyjski językiem carskiej administracji, która kontrolowała Kurzeme od 1795 roku. Jak każdy wykształcony Łotysz swojego stulecia, Barons dorastał trójjęzyczny.

Niezwykłe w nim było to, że nie przestawał. Po szkole wiejskiej poszedł do gimnazjum w Jełgawie, potem do gimnazjum w Tartu (zwanym wówczas Dorpat) w południowej Estonii, a stamtąd w 1856 roku na Uniwersytet w Tartu, gdzie studiował matematykę i astronomię. Był jednym z pierwszego pokolenia etnicznych Łotyszy, którzy zdobyli dyplom uniwersytecki pod własnym nazwiskiem. Większość wiejskich Łotyszy tej epoki, która docierała do gimnazjum, germanizowała się, przyjmowała niemieckie nazwisko i wślizgiwała się do niemiecko-bałtyckiej klasy zawodowej. Barons tego nie zrobił.

Powód ma znaczenie. Przebywał w Tartu w latach, gdy mała grupa młodych łotewskich intelektualistów wymyślała ideę Łotwy jako nowoczesnego narodu, a nie chłopskiej pogłoski. Ruch ten nazywa się dziś Pierwszym Łotewskim Odrodzeniem Narodowym. Postacią w jego centrum był Krišjānis Valdemārs (nie krewny, po prostu pospolite imię w tym pokoleniu). Wokół Valdemārsa skupili się tak zwani jaunlatvieši, Młodzi Łotysze, którzy w druku, w kawiarniach i na nocnych kwaterach w Tartu dowodzili, że łotewski jest językiem europejskim z własną literaturą, że Łotysze są narodem z własną historią i że ani niemiecki, ani rosyjski nie ma prawa rozstrzygać inaczej. Barons siedział przy tym stole.

Opuścił Tartu w 1860 roku, nie kończąc studiów astronomicznych. Biografie nie zgadzają się co do tego, czy chodziło o pieniądze, czy o politykę. Prawdopodobnie i jedno, i drugie. Tak czy inaczej, do 1862 roku był już w Petersburgu, gdzie pracował jako dziennikarz w Pēterburgas Avīzes, Gazecie Petersburskiej, pierwszej łotewskojęzycznej gazecie o jakimkolwiek znaczeniu, założonej przez Valdemārsa. Barons był jej redaktorem przez część jej krótkiego życia. Gazetę zamknęli rosyjscy cenzorzy w 1865 roku.

Potem zniknął w Rosji na prawie trzydzieści lat.

Czterdzieści lat, po dwie karteczki na raz

Od 1867 do 1893 roku Barons mieszkał w Moskwie jako prywatny nauczyciel rodziny Stanke, zamożnego rosyjskiego kupieckiego domu. Uczył ich dzieci matematyki, fizyki, języków. Był, według wszystkich relacji, kompetentnym i bardzo cichym człowiekiem. Jego moskiewscy pracodawcy nie mieli pojęcia, że wieczorami, w weekendy i podczas wakacji w Kurzeme prowadził coś, co było prawdopodobnie największym projektem zbierania folkloru, jaki kiedykolwiek zrealizowała w Europie Wschodniej jedna osoba.

Założenie było proste i nie było nowe. Romantyczne zainteresowanie Europy materiałem ludowym, bracia Grimm w Niemczech, Elias Lönnrot zbierający Kalevalę w Finlandii, A. F. Pott pracujący nad językiem łotewskim, dotarło do łotewskiego świata intelektualnego w latach 50. XIX wieku. Ludzie zbierali dainas chaotycznie od pięćdziesięciu lat. Nikt nie podjął się zebrania ich wszystkich.

Barons nie robił tego sam, przynajmniej nie zbierania w terenie. Nie mógłby. Mieszkał w Moskwie. To, co zrobił, było trudniejsze i bardziej przydatne. Założył sieć ogólnokrajową. Od końca lat 70. XIX wieku wysyłał listy do nauczycieli, wiejskich pastorów i zwykłych piśmiennych Łotyszy w każdej parafii, prosząc, by spisywali dainas, które znali albo mogli zebrać od swoich babć, sąsiadów, wędrownych muzykantów, kogokolwiek. Dawał im dokładne wskazówki. Jedna daina na stronę, zapisz ją tak, jak była śpiewana, zaznacz wieś śpiewaka, zaznacz wiek śpiewaka. Listy opisywały, co robić z wariantami opatrzonymi odsyłaczami. Prosiły o szczerość co do wersów, których śpiewak nie był pewien.

Strony wracały. Pliki ich, co tydzień, rok po roku, zaadresowane do Baronsa w Moskwie. Przepisywał każdą dainę na małą znormalizowaną karteczkę, 11 centymetrów na 7, i ją katalogował. Potem sortował karteczki tematycznie. Struktura tematyczna była jego własnym wynalazkiem i to ona sprawia, że zbiór jest spójnym dziełem, a nie stosem papieru. Karteczki o kołyskach trafiały do jednej szuflady. Wesela do innej. Wiosenne siewy, jesienny ubój, przędzenie lnu, śmierć rodzica, każde dostawało swoją szufladę, czasem swoją pod-szufladę.

Gdy skończył, w 1915 roku, karteczek było 217 996. Szafa rozrosła się do 70 szuflad. Każdą z nich osobiście otrzymał, przepisał i posortował. Wiele dain istniało w dziesiątkach wariantów z różnych parafii. Barons zapisał je wszystkie i odnotował różnice. Praca była tym rodzajem skupionej, powtarzalnej, urzędniczej harówki, która zabija cierpliwość większości ludzi w ciągu roku. Cierpliwość Baronsa zabijała przez czterdzieści.

Publikacja była osobnym projektem dołożonym do katalogowania. W latach 1894–1915 zredagował i wydał sześć tomów Latvju Dainas (Pieśni łotewskie), drukowanych w Jełgawie i Petersburgu. Każdy tom był cegłą. Całe wydanie liczy około 8000 stron. To dokument założycielski łotewskiej nauki o literaturze i fundament, na którym stanął każdy łotewski poeta od tamtej pory, świadomie czy nie.

Gdy szósty tom ukazał się w 1915 roku, trwała pierwsza wojna światowa, armia niemiecka posuwała się przez Kurzeme, Imperium Rosyjskie dzieliły trzy lata od upadku, a Barons miał osiemdziesiąt lat.

Sama szafa, z 217 996 karteczkami

Dainu skapis, dosłownie „szafa na dainy”, to fizyczna rzecz, która przetrwała z tej historii. To kawałek ciemno bejcowanej drewnianej stolarki, mniej więcej wielkości solidnej komody, z 70 małymi poziomymi szufladami. Każda szuflada mieści kilka tysięcy karteczek. Same karteczki są małe, 11 na 7 cm, a pismo na nich jest w większości ręką samego Baronsa, gęstym czarnym atramentem, w precyzyjnym, lekko pochylonym w lewo charakterze. Część karteczek jest pisana innymi rękami, pierwotnych zbieraczy albo jego córki Loty w ostatnich latach, ale większość to jego.

Szafa przetrwała pierwszą wojnę światową, łotewską wojnę o niepodległość, międzywojenną republikę, sowiecką okupację, niemiecką okupację, sowiecką reokupację, długą stagnację Łotewskiej SRR oraz Śpiewającą Rewolucję. Dziś jest wystawiona w szklanej gablocie w Bibliotece Narodowej Łotwy, w Māras pils, Zamku Światła, na zachodnim brzegu Dźwiny w Rydze. Oświetlona z góry, z obracanymi otwartymi szufladami, żeby zwiedzający mogli zobaczyć karteczki w środku.

W 2001 roku Szafę Pieśni Ludowych dodano do rejestru UNESCO Pamięć Świata. Był to wówczas jedyny łotewski wpis na tej liście. Uzasadnienie podkreślało nie tylko rozmiar i kompletność zbioru, choć jedno i drugie jest niezwykłe, ale metodologiczne osiągnięcie uporządkowania 217 996 krótkich anonimowych ustnych fragmentów w przeszukiwalną taksonomię.

To, co jest w tych 217 996 karteczkach, to szczególny rodzaj wiedzy. Dainas nie są opowieściami ani narracyjnymi baśniami ludowymi. Są bardzo krótkie, prawie zawsze czterowierszowe, w trocheicznym tetrametrze z rymem wewnętrznym, i były śpiewane z pamięci przez kobiety, głównie, przy codziennej pracy. Każda daina to migawka. Razem są fotografią złożoną z 1,2 miliona migawek tego, jak łotewscy chłopi myśleli o swoim świecie od mniej więcej XIII do mniej więcej XIX wieku. Są w nich przedchrześcijańscy bogowie. Kalendarz rolniczy. Kosmologia kołowrotka, klepiska i ula. Sposób, w jaki matka mówiła do córki w ranek jej ślubu. Żadnej z tych rzeczy nie zapisano nigdzie indziej, bo ludzie, którzy je przechowywali, nie byli ludźmi, którzy pisali książki.

Jego ostatnie lato w Turaidzie, 1922

Gdy Łotwa uzyskała niepodległość w 1918 roku, Barons miał 83 lata. Był postacią narodową, ale cichą, nie politykiem, nie publicznym intelektualistą, po prostu starym człowiekiem, który wykonał pracę całego życia i nowy kraj odkrywał teraz, że zawdzięcza jej wszystko. Przemieszczał się między Rygą a różnymi wiejskimi miejscami, głównie w Vidzeme i Kurzeme. Lato 1922 roku spędził w zagrodzie „Dainas” na zboczach Gauji powyżej Turaidy, w drewnianym domu, który rezerwat muzealny wciąż zachowuje.

Jego synowa Ieva Stamerova napisała wspomnienie z tamtego lata. Zdanie, które pamięta każdy na Łotwie, kto je czyta, dotyczy starego człowieka na stromej ścieżce, nie szafy ani dain.

Historia mówi, że młody człowiek wspinający się stromą ścieżką na wzgórze Turaidy zatrzymał się na szczycie, żeby złapać oddech. Spojrzawszy za siebie, zobaczył starca idącego za nim w górę, powoli, lecz miarowo, nigdy się nie zatrzymując. Młody człowiek był zaskoczony. Starzec szedł dalej. Dotarł na szczyt, przystanął przy widoku na dolinę Gauji w dole, po czym ruszył dalej. Dopiero potem młody człowiek zrozumiał, że to był ojciec Barons. Miał osiemdziesiąt siedem lat i wciąż wspinał się na wzgórza.

Ta historia, bardziej niż publikacja sześciu tomów, jest tym, co Łotysze zachowują o Baronsie. Wytrwały, trwały, lekko zdziwiony, nieprzejęty własnym znaczeniem, wciąż idący. Ścieżka, którą rzekomo wędrował, jest dziś oznaczona jako szlak Krišjānisa Baronsa, 300 metrów leśnej drogi biegnącej od rzeźby „Chmurka” na Wzgórzu Pieśni Ludowej w dół do zagrody „Dainas” nad rzeką.

Zmarł w Rydze w marcu następnego roku, 8 marca 1923 roku, w dziewiątej dekadzie życia. Przeżył Imperium Rosyjskie o pięć lat. Nowa republika łotewska pochowała go z pełnymi honorami państwowymi.

Gdzie znajdziesz jego twarz dziś

Niemal wszędzie na Łotwie, jeśli wiesz, czego szukać.

Szafa jest w Bibliotece Narodowej Łotwy przy Mūkusalas iela w Rydze. Wstęp wolny. Szafa stoi w stałej ekspozycji na górnych piętrach. Zarezerwuj tam przynajmniej 30 minut. To jeden z niewielu obiektów kultury w Rydze, który nagradza powolne oglądanie.

Pomnik z brązu wykonał Teodors Zaļkalns, odsłonięto go w 1985 roku w Ogrodzie Vērmane w centrum Rygi, w 150. rocznicę urodzin Baronsa. Zaļkalns pokazuje go siedzącego, nie stojącego, starego folklorystę z dłońmi spoczywającymi na notatniku, spoglądającego w dół. Powściągliwy, jak na standardy publicznej rzeźby w Rydze. Krótki spacer od Pomnika Wolności, opisany w naszym wpisie o Ogrodzie Vērmane.

Granitowy portret w Turaidzie jest na centralnej rzeźbie Dziesmu tēvs (numer 7) na Wzgórzu Pieśni Ludowej, z trzema pokoleniami śpiewaków wykutymi wokół niego. Drugi, mniejszy portret Baronsa znajduje się w ikonografii Kamienia Spīdoli (rzeźba 14). Pełny katalog rzeźb jest w przewodniku po Dainu Kalns. Polityczne tło wzgórza znajdziesz w długiej historii Dainu Kalns.

Muzeum jego życia jest przy ulicy Krišjāņa Barona iela w centrum Rygi, ulica nosi jego imię, w ryskim mieszkaniu, gdzie spędził ostatnie dekady. Otwarte w większość dni. Sprawdź godziny. Małe, ciche, dokładnie ten rodzaj muzeum-domu pisarza, dla którego nadłożyłabym drogi.

Jego twarz na walucie. Łotewski banknot 100-łatowy sprzed euro, w obiegu w latach 1992–2014, nosił portret Baronsa. Naród, który umieszcza folklorystę na nominale o najwyższej wartości, formułuje szczególne stwierdzenie o tym, czym są jego wartości. Łotwa formułowała je przez dwadzieścia dwa lata.

Moim zdaniem

Łotwa to mały kraj z długą pamięcią. Pamięć jest długa dlatego, że ktoś ją zapisał. Konkretnie, ktoś czterdzieści lat przepisywał małe karteczki w moskiewskim mieszkaniu między płatnymi lekcjami, nad projektem, którego nikt nie zlecił i którego nikt by nie zauważył, gdyby go porzucił. Nie porzucił.

Jeśli masz czas tylko na jeden przystanek związany z Baronsem na Łotwie, niech to będzie szafa w Bibliotece Narodowej. Stań przed drewnianą gablotą na kilka minut. Spójrz na otwarte szuflady i przeczytaj drobne pismo na karteczkach. To, co masz przed sobą, jest powodem, dla którego wciąż istnieje język łotewski o głębokich korzeniach, a nie cieńszy ocalały język, który stracił swoją podziemną warstwę w XIX wieku, jak wiele małych języków europejskich. Bracia Grimm zrobili to dla Niemiec, Lönnrot dla Finlandii. Barons zrobił to dla Łotwy, sam w obcym mieście.

Jeśli masz czas na dwa przystanki, drugim jest wzgórze Turaidy. Szlak Krišjānisa Baronsa jest tam krótki i łatwy do przejścia. Na jego dole leży zagroda „Dainas”, gdzie spędził ostatnie lato. Bez opłat, bez audioprzewodnika, po prostu ścieżka przez las z bardzo starymi drzewami, mała rzeka Dainupīte obok, a na końcu zwykły drewniany dom, w którym osiemdziesięciosiedmioletni folklorysta siedział kiedyś w sierpniowym słońcu i patrzył, jak Gauja płynie obok.

Najczęściej zadawane pytania o Krišjānisie Baronsie

Gdzie żyje dziś jego praca: szafa jest w Bibliotece Narodowej Łotwy. Rzeźba portretowa stoi na Dainu Kalns w Turaidzie. Przewodnik po wszystkich 26 rzeźbach jest tutaj. Szerszy kontekst tego, jak Łotwa przetrwała długie stulecie, w którym pracował Barons, znajdziesz w Krótkiej historii Łotwy.

Zagroda „Dainas” Baronsa i szlak Krišjānisa Baronsa w Turaidzie są częścią każdego dnia w Siguldzie i dolinie Gauji, który prowadzimy. Jeśli chciałabyś pół dnia w Turaidzie z licencjonowaną łotewską przewodniczką, trasa obejmuje szafę w Bibliotece Narodowej w drodze powrotnej do Rygi, jeśli czas pozwoli. €94 od osoby dorosłej, przez cały rok.