Nad rzeką Gauja, tuż na wschód od Siguldy, leży zalesione wzgórze z dwudziestoma sześcioma granitowymi rzeźbami rozsianymi po całym jego obszarze. Niektóre są wyższe niż człowiek. Na niektórych można usiąść. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak nadzwyczaj poważny park rzeźb, taki, przez który wycieczka szkolna przechodzi szybko, podczas gdy nauczycielka zerka na zegarek. Nie są tym. Wzgórze Dain w Turaidzie to najbliższe odpowiednikowi świętego gaju, jakie ma współczesna Łotwa, a powstało między 1980 a 1985 rokiem, gdy kraj był wciąż okupowany przez Związek Radziecki, za sprawą rzeźbiarza z przyczepą, dźwigiem i bardzo długą perspektywą na to, czemu służą pieśni ludowe.

Krótka odpowiedź, zanim przejdziemy do długiej

  • Dainu kalns, czyli Wzgórze Dain, to ogród kamiennych rzeźb wewnątrz Rezerwatu Muzealnego Turaida, około 50 km na północny wschód od Rygi.
  • Dwadzieścia sześć rzeźb i wciąż przybywa, wszystkie wykute w granicie przez Indulisa Rankę (1934–2017), ilustrujące motywy z dain, czterowierszowych łotewskich pieśni ludowych, które Krišjānis Barons zebrał pod koniec XIX wieku.
  • Otwarte 7 lipca 1985 roku, w dniu, w którym Barons skończyłby 150 lat. Władze sowieckie zatwierdziły to jako upamiętnienie folklorysty. Łotysze rozumieli to inaczej.
  • W lipcu 1988 roku wzniesiono tu zakazaną czerwono-biało-czerwoną flagę łotewską, obok centralnej rzeźby Dziesmu tēvs, podczas festiwalu folklorystycznego Baltica. Dziesięć tygodni później sowiecka Łotwa ponownie zalegalizowała flagę.
  • Na Wzgórze Dain i sąsiadujący z nim amfiteatr Dziesmu dārzs (Ogród Pieśni) zarezerwuj od 1,5 do 2,5 godziny. Dwadzieścia minut nie wystarczy. Muzealne tablice to zaniżają.
  • Miejsce jest najlepsze w letnie weekendowe poranki, w Jāņi (23–24 czerwca) oraz podczas międzynarodowego festiwalu folklorystycznego Baltica, gdy gospodarzem jest Łotwa (kolejna prawdopodobna kolej w 2028).

Czym Dainu kalns naprawdę jest

W skrócie Dainu kalns to ludowy poemat oddany w kamieniu. Dłuższa wersja jest trudniejsza.

Dainy to zbiór około 1,2 miliona krótkich łotewskich pieśni ludowych. Większość z nich liczy cztery wersy, są anonimowe, rolnicze, w swoim obrazie świata przedchrześcijańskie. Śpiewano je przy narodzinach i śmierci, przy wiosennym siewie i jesiennym uboju, na weselach i podczas długich zimowych wieczorów tkania. Nie zapisywano ich. Były śpiewane od babek dla wnuczek przez co najmniej tysiąc lat, zanim Krišjānis Barons, folklorysta pracujący w Petersburgu w latach 80. i 90. XIX wieku, postanowił spisać je na fiszkach i wydać w sześciu tomach pod tytułem Latvju Dainas. Oryginalne fiszki, w liczbie 217 996, przechowuje dziś drewniana szafa w Łotewskiej Bibliotece Narodowej, wpisana na listę UNESCO Pamięć Świata. Pisaliśmy o tym gdzie indziej.

Dainy znaczą dla łotewskiej wyobraźni tyle, co Wedy w Indiach albo Eddy w Islandii. To najgłębsza warstwa języka. Zawierają to, co było święte, zanim w 1201 roku przybyło chrześcijaństwo. Pērkons, bóg gromu. Māra, matka ziemia. Saule, słońce, które w łotewskim jest rodzaju żeńskiego i o świcie wschodzi z morza. Laima, bogini losu, siedząca u stóp łóżka, gdy rodzi się dziecko. Żadne z nich nie przetrwało jako poważna religia. Wszystkie przetrwały w pieśniach.

Więc kiedy w 1980 roku rzeźbiarz Indulis Ranka i dyrektorka muzeum Anna Jurkāne bez rozgłosu uzgodnili, by upamiętnić dainy w granicie na wzgórzu nad rzeką Gauja, nie był to projekt rzeźbiarski. To kraj budował sobie pamięć w kamieniu, tam, gdzie tej pamięci nie dało się wyłączyć.

Tło historyczne: jak narodowy pomnik powstał pod okupacją

Szczera odpowiedź jest taka, że nikt nie zapytał Moskwy.

Zalążkiem Dainu kalns jest jedna kartka papieru. 21 października 1980 roku Indulis Ranka i Anna Jurkāne podpisali coś, co nazwali goda līgums, czyli umową honorową, prywatnym paktem między dwojgiem ludzi. Ranka miał rzeźbić. Jurkāne, wówczas dyrektorka Muzeum Krajoznawczego w Siguldzie, miała znaleźć teren, wolontariuszy i środki. Nie było zlecenia. Nie było dotacji państwowej. Ministerstwo Kultury Łotewskiej SRR nie sporządziło żadnego planu. Całość była w istocie ludowym projektem o pieśniach ludowych.

To już samo w sobie jest niezwykłe. Jeszcze bardziej niezwykły jest moment. Rok 1980 był ciężki w sowieckiej Łotwie. KGB pod Andropowem zaciskało śrubę, aresztowano dysydentów, a każdy projekt kulturalny o wymiarze tożsamości narodowej uznawano z góry za w pewnym sensie wywrotowy, dopóki nie udowodniono czegoś innego. Polityka rusyfikacji nasilała się. Język łotewski był wypychany z wyższej edukacji i administracji. We wczesnych latach 80. etniczni Łotysze byli mniejszością we własnej stolicy.

A mimo to projekt powstał, na widoku, na zboczu, które mógł odnaleźć każdy oficer KGB z mapą drogową.

Przykrywką był Barons. Sowiecki aparat kultury stopniowo rehabilitował Krišjānisa Baronsa od lat 60., traktując go jako przedrewolucyjnego „ludowego uczonego” o akceptowalnym chłopskim rodowodzie. Jego 150. urodziny w 1985 roku figurowały w kalendarzu kulturalnym. Tego samego lata w Ryskim Ogrodzie Vērmane stawał nowy pomnik Baronsa autorstwa Teodorsa Zaļkalnsa. Wystawa folklorystyczna na jego cześć, na wzgórzu w rezerwacie muzealnym, mieściła się w politycznie bezpiecznych ramach.

Tak brzmiała publiczna interpretacja. Prywatna interpretacja, którą rozumieli Łotysze, a cenzorzy najwyraźniej nie, była inna. Dainy to pamięć kraju o samym sobie sprzed czasów wszelkich obcych władców. Wykuć je w granicie, na tym samym wzgórzu, gdzie dawni Liwowie grzebali swoich zmarłych, z tłumami wolontariuszy z całej Łotwy przyjeżdżających w weekendy, by kopać fundamenty, to była cicha deklaracja. Historyczka sztuki Ruta Čaupova nazwała to później „największym dziełem kulturowym okresu Przebudzenia”. Była precyzyjna. Przebudzenie nie zaczęło się jeszcze w 1985 roku. Dainu kalns pomogło je rozpocząć.

Pierwsza rzeźba stanęła w 1982 roku. Veļu akmens, Kamień Zmarłych, umieszczony na miejscu dawnej osady liwskiej na wschodnim zboczu wzgórza. Veļi to dusze przodków w łotewskich wierzeniach ludowych. Umieszczenie ich tam jako pierwszych nie było przypadkiem. To był znak. Ziemię odzyskiwano, w sposób rytualny, trzy lata przed oficjalnym otwarciem.

Wzgórze otwarto 7 lipca 1985 roku, z piętnastoma rzeźbami na miejscu. Daina otwierająca brzmiała „Stāvēju, dziedāju augstajā kalnā”, czyli „Stałem i śpiewałem na wysokim wzgórzu”, jedna z tych, które Barons zebrał osobiście. Tłum był, wedle wszelkich relacji, większy, niż władze się spodziewały.

Moment 1988 roku, gdy znaczenie wyszło na jaw

Trzy lata później, w nocy 13 lipca 1988 roku, na tym wzgórzu wydarzyło się coś, za co dziesięć lat wcześniej ludzie trafiliby do łagru na Uralu.

Międzynarodowy festiwal folklorystyczny Baltica ’88 odbywał się tamtego lata na Łotwie. Koncert otwarcia był na Dainu kalns. Występowały grupy folklorystyczne z wszystkich trzech państw bałtyckich. I podczas koncertu, przed centralną rzeźbą Dziesmu tēvs (Ojciec Pieśni), tą z portretem Baronsa otoczonym trzema pokoleniami śpiewaków, zakazaną czerwono-biało-czerwoną flagę narodową Łotwy wzniesiono publicznie po raz pierwszy od 1940 roku.

Przy tym szczególe warto zwolnić. Flaga łotewska była zakazana przez 48 lat. Pokazanie jej w 1988 roku rankiem 13 lipca było wciąż czynem karalnym. Wieczorem wzniesiono ją na wzgórzu, przed rzeźbą zbieracza pieśni ludowych, podczas folklorystycznego koncertu, a KGB tego nie powstrzymało. W ciągu dziesięciu tygodni, 29 września 1988 roku, sowieckie władze Łotwy formalnie ponownie zalegalizowały flagę jako „symbol historyczno-kulturowy”. Decyzja nie przyszła z Moskwy. Przyszła od reżimu, który wreszcie zobaczył to, czego już nie miał w rękach.

Od 1986 roku Łotysze gromadzili się na Dainu kalns niemal w każdą niedzielę, by wspólnie śpiewać dainy. Powstawały tam i próbowały zespoły folklorystyczne. Dokumentacja Europejskich Dni Dziedzictwa dotycząca tego miejsca ujmuje to wprost. „Przez kilka lat, w każdą niedzielę, ludzie gromadzili się, zjednoczeni w łotewskich pieśniach ludowych, by wyśpiewać pragnienie wolności”. Gdy 23 sierpnia 1989 roku Bałtycki Łańcuch rozciągnął się od Tallina po Wilno, wielu śpiewaków, którzy się do niego przyłączyli, spędzało swoje niedziele na tym wzgórzu.

W 1990 roku, gdy kraj rozmontowywał Związek Radziecki instytucja po instytucji, sąsiedni Dziesmu dārzs, czyli Ogród Pieśni, otwarto jako amfiteatr na wolnym powietrzu, dopełniając zespół Tautasdziesmu parks (Park Pieśni Ludowej). Łotewski Festiwal Pieśni i Tańca w 1990 roku był pierwszym, który w pełni przywrócił przedwojenny repertuar narodowy i otwarcie wywiesił flagę. Kraj odzyskał niepodległość 21 sierpnia 1991 roku. Żadna z tych rzeczy nie wydarzyła się z powodu Dainu kalns. Wszystkie wydarzyły się z Dainu kalns w środku.

Czytanie rzeźb, sala po sali

Trzy granitowe postacie wyrzeźbione przez Indulisa Rankę na Wzgórzu Dain w Turaidzie
Trzy granitowe postacie autorstwa Indulisa Ranki, jedne z większych rzeźb na wzgórzu. Twarze wyłaniają się z głazu, a nie są z niego wykute.

Na wzgórzu stoi ponad dwadzieścia sześć rzeźb na trzech hektarach łąki i dębów. Przejdź obok szybko, a wyglądają jak organiczne formy z granitu, kule, krople, słupy, postacie wyłaniające się ze skały. Zwolnij, mając w głowie dainy. Czytają się jak 26-zwrotkowy poemat o tym, kim są Łotysze. (Sąsiednia rzeźba po rzeźbie, z dainą wyrytą na każdym kamieniu i rokiem ustawienia, opisana jest w towarzyszącym przewodniku. To, co następuje tutaj, to grupy tematyczne, nie pełny katalog.)

Układ jest wyreżyserowany. Wzgórze zaplanowano tak, że ścieżki między rzeźbami z grubsza odzwierciedlają strukturę samych dain. Narodziny, praca, zaloty, małżeństwo, rodzina, przodkowie, bogowie. W tej kolejności jest logika, nawet jeśli nie ma jej oznaczonej po angielsku. Kilka grup, których warto szukać.

Przedchrześcijańscy bogowie łotewscy

Dainy utrzymują przy życiu panteon bóstw natury, których kościół nigdy nie zdołał całkiem wymazać. Kilka rzeźb czci je wprost.

Veltījums Saulei, Hołd Słońcu. Saule, słońce, które w łotewskim jest rodzaju żeńskiego. Wschodzi z morza, pędzi rydwanem po niebie i roni łzy, które na bałtyckim brzegu zamieniają się w bursztyn. Rzeźba jest zaokrąglona, niemal kulista, zaprojektowana tak, by czytać ją na tle nieba za nią.

Austras koks, Drzewo Auseklisa. Auseklis to gwiazda poranna. Austras koks to drzewo świata z dain, kosmiczna oś, wokół której uporządkowane są dzień i noc, życie i śmierć. Ta rzeźba, dodana w 1990 roku, gdy kraj zmieniał ręce, to najbardziej skoncentrowane dzieło kosmologiczne w ogrodzie. Całe stworzenie w jednym głazie.

Saules ceļš, Droga Słońca. Codzienna wędrówka oddana jako procesja form. Droga słońca po niebie to podstawowy zegar rolniczych dain.

Kalendarz ludowy

Jāņu akmens, Kamień Przesilenia. Jāņi, noc z 23 na 24 czerwca, to najbardziej doniosłe święto ludowe na Łotwie. Ogniska, wieńce z dębowych liści, całonocne śpiewy w wiejskich domach. Jāņu akmens jest dosłownym centrum kalendarzowej połowy wzgórza. Jeśli odwiedzisz je w wigilię przesilenia, to tutaj gromadzą się miejscowe grupy folklorystyczne.

Neguli, saulīte, ābeļu dārzā, „Nie śpij, słoneczko, w sadzie jabłoni”. Tytuł to wers daina. Słońce jest zwracane jako dziewczynka, której mówi się, by nie zwlekała w sadzie. Rzeźba jest miękka, siedząca, na wpół uśpiona wśród jabłek.

Cykl życia

Duża grupa rzeźb śledzi ludzkie życie tak, jak śledzą je dainy, od kołyski po grób, z weselami, pracą i macierzyństwem pomiędzy.

Bitenieka līgaviņa, Narzeczona Pszczelarza. Daina z cyklu weselnego oddana w kamieniu. Pszczelarstwo to jedna z najgłębszych warstw zawodowych łotewskiej kultury ludowej, a pieśni o narzeczonej pszczelarza należą do łagodniejszych w repertuarze.

Māte un meita, Matka i Córka. Siedzące postacie pochylają się ku sobie. Wiele dain śpiewa się od matki dla córki w wigilię ślubu, w dniu narodzin dziecka, przy kołowrotku przez długą zimę. Cały gatunek tautasdziesmas to przekaz od jednej kobiety do następnej.

Trīs māsas, Trzy Siostry. Motyw daina, który powraca w setkach wariantów pieśni. Trzy siostry przedstawiają etapy życia, trzy warstwy kosmosu albo po prostu trzy kobiety pracujące na łące, zależnie od tego, którą dainę masz w głowie.

Mīlestības akmens, Kamień Miłości. Łotewskie pary weselne przynoszą tu swoje bukiety. To cicha tradycja, nieogłaszana. Jeśli przyjedziesz w sobotę w maju lub czerwcu, możesz zobaczyć pannę młodą w bieli, jak podchodzi do granitowego głazu i kładzie na nim kwiaty, zanim ruszy na przyjęcie.

Warstwa liwska (starszy kraj pod spodem)

Turaida znaczy „ogród Boga” w języku liwskim, ugrofińskim, spokrewnionym z estońskim i dziś praktycznie wymarłym. Ostatni biegły rodzimy użytkownik zmarł w 2013 roku. Liwowie (Līvi) żyli wzdłuż dolnej Gauji i wybrzeża Bałtyku przez stulecia, zanim Łotysze w znanej nam postaci ukształtowali się jako lud. Dwie rzeźby w szczególności znaczą tę starszą warstwę.

Veļu akmens, Kamień Zmarłych. Pierwsza rzeźba ustawiona na wzgórzu, w 1982 roku, na miejscu autentycznej dawnej osady liwskiej. Veļi to dusze przodków. Umieszczenie ich na liwskim, a nie łotewskim miejscu, było wyborem.

Lībiešu putns, Ptak Liwski. Dodany w 1991 roku, w roku niepodległości. Pomnik z kamienia dla rdzennego ludu, do którego ta ziemia należała najpierw.

Centralny punkt

Dziesmu tēvs, Ojciec Pieśni. Portretowa rzeźba Krišjānisa Baronsa, z trzema pokoleniami śpiewaków wykutymi wokół jego głowy. To wizualne centrum wzgórza i miejsce, przy którym warto zwolnić najdłużej. To także tutaj wzniesiono w 1988 roku zakazaną flagę, o czym żadna tablica nie krzyczy, ale o czym powie ci każdy Łotysz po pięćdziesiątce, jeśli zapytasz.

Jeśli akurat czytasz po łotewsku, tablice na miejscu niosą wers daina, do którego nawiązuje każda rzeźba. Jeśli nie czytasz, najprostszym przygotowaniem jest przeczytanie niewielkiego wyboru dain w tłumaczeniu, zanim przyjedziesz. Wersje Imantsa Krašnaisa są dobre. Łotewskie Centrum Literatury ma w sieci darmowe próbki. Nawet kilkanaście dain w głowie, wczytanych wcześniej, zmieni sposób, w jaki czyta się wzgórze.

Indulis Ranka, człowiek z przyczepą

Daiga z gościem przy siedzącej rzeźbie matki z dzieckiem na Wzgórzu Dain w Turaidzie
Z gościem przy siedzącej rzeźbie matki z dzieckiem, jednym z mniejszych dzieł na wzgórzu, łatwym do minięcia, wartym tego, by przy nim zwolnić.

Rzeźbiarz tego wszystkiego, Indulis Ranka, to rodzaj postaci, z którą pisarstwo podróżnicze zwykle ma kłopot, bo wymyka się wielkiej narracji. Był malarzem, który w wieku trzydziestu kilku lat został rzeźbiarzem, bo sekcja malarska Związku Artystów była przepełniona. Nie było go stać na zawodowych kamieniarzy, więc sam nauczył się ręcznie obrabiać granit. Kupił małą ciężarówkę i przenośny dźwig. A potem przez następne pięćdziesiąt lat sam odnajdywał, wykopywał, przewoził i kształtował głazy, często pracując nocą podczas długiego łotewskiego lata.

Łotewskie pola są pełne granitu. Eratyki polodowcowe, zaciągnięte na południe przez lądolody i porzucone na chybił trafił, gdy klimat ocieplił się dwanaście tysięcy lat temu. Większość rolników uważa je za utrapienie. Ranka uważał je, jego własnymi słowami, za „starych przyjaciół”. Spędził dekady na ich tropieniu, ten na łące pod Gulbene, tamten w lesie w Kurzeme, i na zwożeniu ich do Turaidy po jednej ciężarówce naraz. Wzgórze Dain zbudowano, niemal dosłownie, po jednym kamieniu naraz, często po północy, przez człowieka z małym budżetem i mnóstwem czasu.

To ma znaczenie, bo kształtuje dzieło. Rzeźby Ranki nie wyglądają jak neoklasyczne figury wykute z kamieniołomowej płyty. Zachowują głaz. Forma wyłania się ze skały tak, jak dainy wyłaniają się z języka, powoli, organicznie, z zawsze widocznym pierwotnym materiałem. Twarz z profilu, para dłoni, plecy wyginające się w pierwotną powierzchnię kamienia. Pamięć epoki lodowcowej zawarta w granicie jest częścią dzieła.

Pracował z niewielką konstelacją współpracowników. Anna Jurkāne dźwigała projekt po stronie instytucjonalnej, znajdując wolontariuszy, odpierając biurokrację, zbierając darowizny z całego kraju. Architekci Jānis Rozentāls i Ilgvars Batrags zaplanowali teren. Projektanci krajobrazu Aivars Irbe i Rūta Brice zajęli się ścieżkami i nasadzeniami. Ale rzeźbienie zawsze należało do Ranki, samego, z dłutem i kamieniem.

Zmarł 13 kwietnia 2017 roku, dwa dni przed swoimi 83. urodzinami. Wzgórze jest teraz w istocie tekstem zamkniętym. Nie doda do niego nowych rzeźb, a muzeum nie zamówiło żadnych, by przedłużyć dzieło. Dwadzieścia sześć (albo dwadzieścia siedem, zależnie od tego, jak liczyć) rzeźb to komplet.

Jak naprawdę je zwiedzić

Daiga czytająca oficjalną mapę Wzgórza Dain w Turaidzie
Oficjalna mapa przy wejściu wymienia 26 rzeźb rozłożonych po wzgórzu, z legendą tylko po łotewsku. Warto poświęcić minutę na orientację, zanim się wejdzie.

Wzgórze Dain leży na południowo-wschodnim zboczu Rezerwatu Muzealnego Turaida, około pięciu minut spacerem w dół od ceglanego zamku i drewnianego kościoła. Bilet wstępu do rezerwatu obejmuje je, nie płaci się osobno. Łatwo potraktować to miejsce jako ostatni dziesięciominutowy przystanek pętli po Turaidzie, między zamkiem a parkingiem. To za mało.

Właściwe minimum to od 1,5 do 2,5 godziny na Wzgórze Dain plus sąsiadujący Dziesmu dārzs, oddzielnie od zamku i grobu Róży z Turaidy. Jeśli chcesz przeczytać każdą tablicę, posiedzieć chwilę na ławce przy Mīlestības akmens i wejść do amfiteatru Ogrodu Pieśni, by stanąć na scenie, gdzie odbywały się koncerty Baltica, zarezerwuj trzy godziny.

Najlepsze pory roku:

  • 23–24 czerwca (Jāņi). Grupy folklorystyczne gromadzą się przy Jāņu akmens. W pobliżu ogniska. Najbardziej naładowana znaczeniem noc łotewskiego kalendarza ludowego. Zwróć uwagę, że muzeum ma ograniczone godziny wokół święta państwowego. Sprawdź harmonogram.
  • 7 lipca (rocznica otwarcia). Koncerty folklorystyczne w większości lat. 40. rocznica przypadła w 2025 roku.
  • Rok festiwalu Baltica. Międzynarodowy festiwal folklorystyczny rotuje między Łotwą, Estonią i Litwą co trzy lata. Gdy gospodarzem jest Łotwa, Turaida jest konsekwentnie jednym z miejsc. Kolejna prawdopodobna kolej Łotwy to 2028.
  • Letnie weekendy ogólnie. W Ogrodzie Pieśni występują zespoły folklorystyczne, orkiestry dęte i grupy etnograficzne. Wzgórze żyje dźwiękiem, a nie jest statycznym parkiem.
  • Późny wrzesień i wczesny październik. Jesienne kolory wśród dębów, niskie światło na granicie, prawie żadnych innych zwiedzających. Moja osobista ulubiona pora.
  • Zima. Miejsce jest otwarte przez cały rok. Śnieg na granicie całkowicie zmienia odbiór. Najcichsza pora ze wszystkich.

Jak tam dotrzeć:

  • Własnym autem. Około 50 km na północny wschód od Rygi autostradą A2 w kierunku Siguldy. Bezpłatny parking przy rezerwacie Turaida.
  • Pociągiem. Ryga → Sigulda bezpośrednio, około 90 minut. Ze stacji Sigulda autobus 12 do Turaidy (15 minut) lub spacer 4–5 km przez dolinę Gauji.
  • Wycieczka z przewodnikiem. Nasza wycieczka Sigulda, Cēsis i dolina Gauji obejmuje Turaidę i przedstawia całe tło historyczne po drodze. 94 € od osoby dorosłej, przez cały rok.

Praktyczne drobiazgi:

  • Wzgórze to prawdziwe wzgórze. Teren jest łagodny, ale nierówny, z trawiastymi zboczami i żwirowymi ścieżkami. Solidne buty, jeśli padało.
  • Tablice obok każdej rzeźby są głównie po łotewsku. Drukowane katalogi muzeum i aplikacja mobilna Siguldy zawierają tłumaczenia na angielski. Weź drukowaną mapę przy wejściu do rezerwatu.
  • Przy rezerwacie jest mała kawiarnia. Na samym wzgórzu nie ma jedzenia.
  • Amfiteatr Dziesmu dārzs leży w dół od ogrodu rzeźb, kawałek spacerem. Wielu zwiedzających go pomija. Nie pomijaj.

Dlaczego to wzgórze zajmuje całe popołudnie

Ławka przy Kamieniu Miłości (Mīlestības akmens) na Wzgórzu Dain w Turaidzie
Ławka przy Mīlestības akmens, Kamieniu Miłości. Łotewskie pary weselne zatrzymują się tu w dniu ślubu, kładą bukiet, robią zdjęcie, jadą dalej.

Wzgórze Dain to ludowy poemat w kamieniu, a to inny rodzaj obiektu niż park rzeźb. Każdy kamień przytacza dainę lub grupę dain, a te, których nie umiesz umiejscowić, będą coś znaczyć dla miejscowej, która mija cię z wnukami. Dainy to najgłębsza rzecz, jaką ma ten kraj, starsza niż zamki, starsza niż religia, starsza niż granice. Wzgórze, które trzyma je w granicie, to szczególny rodzaj miejsca.

Druga rzecz, którą trzyma, to cichsza opowieść o tym, jak kończą się imperia, czasem za sprawą wzgórza, rzeźbiarza, dyrektorki muzeum i tłumu, który zaczął gromadzić się w niedziele, by śpiewać.

Jeśli przyjeżdżasz na Łotwę dla zamków, bagien i secesji, przyjedź też tutaj. Weź dodatkową godzinę i kilka dain w tłumaczeniu, i usiądź na ławce przy Kamieniu Miłości. Dainy śpiewano na tym wzgórzu na długo, zanim stanęła na nim rzeźba, i wciąż się je na nim śpiewa.


Daiga Taurīte jest licencjonowaną łotewską przewodniczką i współzałożycielką Barefoot Baltic. Prowadzi małe grupowe wycieczki jednodniowe z Rygi. Dorastała tutaj, spędziła dwie dekady w Londynie, wróciła do domu w 2024 roku. Barefoot Baltic ma licencję łotewskiego Centrum Ochrony Praw Konsumentów (PTAC), posiada licencję przewozu osób ATD nr PS-01995 i jest ubezpieczona od odpowiedzialności cywilnej w BTA Baltic.

Pełny dzień w Siguldzie, zamek, grób Róży z Turaidy, Wzgórze Dain, dolina Gauji i Cēsis w drodze powrotnej, odbywa się jako mała grupowa wycieczka z Rygi przez cały rok. Napisz do nas, jeśli chcesz, byśmy wpletli głębszą historię Dainu kalns w twój dzień.