W Turaidzie, po lewej stronie drewnianego kościoła, jest niewielki grób, który świeżo poślubione pary na Łotwie wciąż odwiedzają w dniu ślubu. Kładą na kamieniu ślubny bukiet, robią jedno zdjęcie i czasem zostawiają kwiaty. Grób należy do dziewczyny o imieniu Maija, znanej czterem stuleciom łotewskich dzieci jako Róża z Turaidy, która zginęła w piaskowcowej jaskini nad rzeką Gauja 6 sierpnia 1620 roku. To jedna z nielicznych legend w tym kraju, które brzmią średniowiecznie, a okazują się prawdziwe. Istnieje protokół sądowy z nazwiskami i datami. Lipa, którą jej narzeczony zasadził w 1620 roku, wciąż żyje.
Dlatego właśnie wysyłamy tam naszych gości.
Znajda imieniem Maija
Wiosną 1601 roku, w jednej z mniejszych potyczek długiej wojny polsko-szwedzkiej o Inflanty, wojska szwedzkie zdobyły zamek w Turaidzie. Po bitwie szwedzki urzędnik administracji o nazwisku Greif przeszedł przez spaloną wioskę i znalazł wśród zamordowanych ciał małą dziewczynkę, która wciąż żyła. Miała kilka tygodni. Głodna, ale nietknięta. Zabrał ją do domu, nakarmił i postanowił wychować.
Nazwał ją Maija, od miesiąca, w którym ją znaleziono.
Mija dwadzieścia lat. Przybrana córka urzędnika wyrosła na taką piękność, że mieszkańcy Turaidy przestali zwracać się do niej po imieniu i mówią o niej po prostu Róża, Turaidas Roze. Jej narzeczonym jest Viktor Heil (Vikturs Heils po łotewsku), młody ogrodnik zatrudniony w nowym zamku w Siguldzie, po drugiej stronie rzeki Gauja. Wieczorami spotyka się z Maiją w jaskini zwanej Gutmaņa ala, Jaskinią Gutmana, piaskowcowej grocie wydrążonej w brzegu rzeki, gdzie wciąż bije słodkowodne źródło. Żeby ją ucieszyć, Viktor wykuwa mniejszą grotę po lewej stronie głównej, gdzie zostawia dla niej kwiaty do znalezienia. Jest przecież Różą.
Dwaj żołnierze
W garnizonie zamku w Turaidzie stoi dwóch polskich najemników pozostałych po wojnach, Adam Jakubowski i Piotr Skudritz. Skudritz jest groźniejszy z nich, starszy, twardszy, zafascynowany Maiją aż do obsesji. Prosi Jakubowskiego, który łagodniej obchodzi się z kobietami, żeby był pośrednikiem i pomógł mu ją zdobyć. Maija odmawia obu. Kilkakrotnie.
Skudritz postanawia wziąć ją siłą. Jakubowski zgadza się pomóc.
6 sierpnia 1620 roku
Rankiem 6 sierpnia 1620 roku do nowego zamku w Siguldzie przybywa do Maii posłaniec z wiadomością, o której mówi, że jest od Viktora, przyjdź pilnie do jaskini. Maija wyrusza natychmiast, idzie ścieżką do Gutmaņa ala i zastaje czekających na nią dwóch Polaków. Rozumie wszystko od razu.
Walczy. Jakubowski chwyta ją za ramiona. Wyrywa się i krzyczy, żeby ją zostawił. Wtedy, według zapisanych później zeznań sądowych, robi coś dziwnego. Mówi Adamowi, że da mu najcenniejszy dar na świecie, taki, jakiego nie da nawet król: swoją magiczną chustę, która sprawia, że noszący ją jest odporny na każdą broń. Żeby to udowodnić, zawiązuje chustę na własnej szyi i każe Adamowi uderzyć ją mieczem. Robi to. Chusta jej nie chroni i zabija ją pierwszym ciosem.
Stało się to, że Maija postanowiła raczej umrzeć, niż dać się zhańbić. Skudritz spodziewał się, że Adam wymamrocze jakieś zaklęcie. Adam, wierząc, że magia jest prawdziwa, uderzył z całej siły. Długo stał nad jej ciałem, nie wierząc w to. Potem uciekł.
Skudritz zniknął. Adama znaleziono później w lesie przy jaskini, gdy zabił się własnym mieczem, wbitym w pień drzewa, na który padł twarzą. Słodkowodne źródło, przy którym zginął, wciąż tam jest.
Następnego popołudnia Viktor przyszedł do jaskini czekać na Maiję, a zamiast niej znalazł ją.
Co zrobił sąd
Sprawę rozpatrzył Królewski Sąd Ziemski Inflant w kolejnych tygodniach. Viktor, oskarżony jako pierwszy, bo narzeczony zawsze jest pierwszym podejrzanym, zaprzeczył. Dowody rzeczowe wskazywały gdzie indziej. Skudritz wytrzymał przesłuchania. To, co ostatecznie złamało sprawę, to fakt, że ośmioletnia córka Skudritza powtórzyła sędziom, co usłyszała w domu od ojca. Został skazany.
- Piotr Skudritz został skazany na wygnanie na Litwę, swoją ojczyznę, co sąd uznał za łaskę, bo alternatywą była egzekucja. Gdy zmarł wiele lat później, jego ciało pochowano ze wszystkimi jego broniami w głębokim bagnie koło majątku Nurmizu, tak by nie mógł wrócić.
- Ciało Adama Jakubowskiego, ponieważ samobójstwo wykluczało chrześcijański pogrzeb, skazano na cztery miesiące publicznego wystawienia jako dawną inflancką karę. Potem pochowano je w mokradłach.
- Viktor Heil został uniewinniony. Pochował Maiję po lewej stronie nowego drewnianego kościoła w Turaidzie, zasadził na jej grobie lipę, odmówił modlitwę i opuścił Łotwę. Wrócił do domu, do Wirtembergii, na południowym zachodzie dzisiejszych Niemiec. Nigdy się nie ożenił. Broszura sprzedawana w Turaidzie ujmuje to tak, jego złamane serce nie mogło tu znaleźć spokoju.
Drewniany kościół w Turaidzie, przy którym ją pochował, zbudowany w 1750 roku, jeden z najstarszych zachowanych drewnianych kościołów na Łotwie, wciąż tam stoi. Lipa wciąż tam rośnie. Na kamieniu nad jej grobem widnieją po łotewsku słowa, które legenda zawsze wkładała w jej usta, Labāk man dvēselīte cieta, nekā mans gods un mīlestība. „Lepiej, by cierpiała moja dusza, niż mój honor i moja miłość.”
Skąd w ogóle to wiemy
To ta część historii, którą my, jako łotewscy przewodnicy, uważamy za najciekawszą. Róża z Turaidy nie jest baśnią ludową, która narastała przez stulecia. To sprawa sądowa.
W 1848 roku niemiecko-bałtycki prawnik o nazwisku Magnus von Wolffeldt, członek Sądu Najwyższego Inflant, wydał w Rydze i Lipsku surową dwutomową książkę zatytułowaną Mittheilungen aus dem Strafrecht und dem Strafprocess in Liv-, Estland und Kurland (Uwagi o prawie karnym i postępowaniu karnym w Inflantach, Estonii i Kurlandii). W jej drugim tomie znalazł się oryginalny protokół sądowy z 1620 roku Królewskiego Sądu Ziemskiego Inflant, podpisany przez zarządcę Turaidy, Pavela Schildhelma, i sędziego prowadzącego. Nazwiska, daty, zarzuty, rozporządzenie ciałami.
Przez większość XIX i XX wieku badacze zakładali, że Wolffeldt wymyślił leżącą u podstaw sprawę, by dać moralną lekcję o inflanckim postępowaniu karnym. Sądzili, że był gładkim prawnikiem z romantyczną żyłką. Mylili się. W połowie XIX wieku, gdy odbudowywano zamek w Rydze, w podziemnych piwnicach odkryto dokumenty archiwalne dawnego Sądu Najwyższego Inflant. Wśród nich był oryginalny raport o morderstwie z jaskini Gutmana, podpisany przez Pavela Schildhelma, zarządcę zamku w Turaidzie. Dwa niezależne dokumenty, odzyskane z dwóch różnych miejsc, opisujące tę samą sprawę tymi samymi słowami.
Legenda jest prawdziwa. Maija jest prawdziwa. Nie wiemy dokładnie, co powiedziała przed śmiercią, ta część to legenda robiąca to, co legendy robią, ale wiemy, że 6 sierpnia 1620 roku, w piaskowcowej jaskini nad Gaują, młoda kobieta z zamku w Turaidzie została zamordowana przez dwóch polskich żołnierzy, a młody ogrodnik z Wirtembergii pochował ją sam.
Drugie życie tej historii
Po 1848 roku sprawa wymyka się prawnikom i wchodzi do literatury łotewskiej i niemieckiej.
- 1848, niemiecko-bałtycki poeta Adalbert Kammerer publikuje w Rydze Die Jungfrau von Treyden (Dziewica z Turaidy). Skromny wiersz, późniejsi komentatorzy nazwali go „gładkim układaczem wierszy, pełnym romantycznych ozdobników i antycznych bóstw”.
- 1857, łotewski pisarz Juris Dauge publikuje wersję w języku łotewskim, Turaidas Roze, w Dorpacie (dzisiejszym Tartu). Dla Dauge Maija nie jest romantyczną niemiecką bohaterką w wieży. Jest „zwykłą, uczciwą, kochającą dziewczyną, która wolała umrzeć, niż stracić godność”. To ta wersja staje się łotewską wersją narodową.
- 1865, ukazuje się przekład estoński.
- 1887, pierwsze łotewskie wznowienie. Do 1987 roku ukazały się cztery wydania.
- 1926, narodowy poeta Łotwy Rainis pisze Mīla stiprāka par nāvi (Miłość silniejsza od śmierci), wystawioną w tym samym roku przez wielkiego reżysera Eduardsa Smilģisa w Teatrze Daile w Rydze. Sztuka odnosi sukces. Ludzie zaczynają jeździć do Turaidy specjalnie po to, by zobaczyć grób Maii. Sam Rainis nigdy nie wątpił w prawdziwość legendy.
- 1966, kompozytor Jānis Kepitis pisze balet Róża z Turaidy, wystawiony w Rydze.
- 1976, powstaje film W cieniu miecza.
- 1997, Poczta Łotewska wydaje znaczek EUROPA, Legenda par Turaidas Rozi, zaprojektowany przez Jurisa Utānsa i wydrukowany w Holandii. To znaczek na górze tej strony.
- 2000, Łotewska Opera Narodowa wystawia premierę Rozes un Asinis (Róża i krew), skomponowaną przez Zigmārsa Liepiņša do libretta Kasparsa Dimitersa.
- 2001, łotewski malarz Jānis Anmanis publikuje zestaw akwarel, Róża z Turaidy, uważanych dziś za definitywne ujęcie wizualne.
Wizyta u Maii dzisiaj
Grób Maii znajduje się w Rezerwacie Muzealnym Turaida, na wzgórzu Turaidy tuż za Siguldą, około 50 km na północny wschód od Rygi.
Idziesz w górę od parkingu w stronę drewnianego kościoła, drugiego najstarszego zachowanego drewnianego kościoła na Łotwie, zbudowanego w 1750 roku. Grób Maii jest po jego lewej stronie, oznaczony niskim kamieniem z łotewskim napisem. Lipa Viktora, zasadzona w 1620 roku, wciąż żyje. Obok wyrosła kolejna. Kwiaty na kamieniu przez cały rok.
Łotewską tradycją ślubną jest przyjść do tego grobu w dniu swojego ślubu, zwykle zaraz po ceremonii w urzędzie stanu cywilnego, w małej grupie. Świeżo poślubiona para kładzie ślubny bukiet na kamieniu Maii, robi jedno zdjęcie i odchodzi. Niektóre pary zostawiają bukiet. Broszura w Muzeum Turaida, Legenda o Róży z Turaidy, sprzedaje się dobrze po części dlatego, że zagraniczni turyści pytają, lekko zdezorientowani, co te panny młode tu robią? czy wolno nam patrzeć?
Od grobu zejdź ze wzgórza w stronę rzeki. Gutmaņa ala, Jaskinia Gutmana, to piętnastominutowy spacer oznakowaną ścieżką. To prawdziwa, czynna piaskowcowa jaskinia, głęboka na dziesięć metrów, ze słodkowodnym źródłem w głębi, które zawsze uważano za uzdrawiające. Mniejsza grota, którą Viktor wykuł na kwiaty Maii, wciąż tam jest. Tak samo wyryte graffiti, nazwiska odwiedzających z XVII, XVIII i XIX wieku wydrapane w miękkim piaskowcu, w tym inicjały rzekomo należące do żołnierzy, którzy przechodzili tędy podczas wojny północnej.
To miejsce, w którym, jeśli zatrzymasz się na chwilę, niełatwo stać.
Dlaczego wysyłamy gości
Łotysze nie mają wielu średniowiecznych świętych. Luterańska reformacja XVI wieku usunęła większość z nich, a ci nieliczni, którzy przetrwali, jak Madonna z Aglony, są katoliccy, w kraju, który statystycznie należy do najbardziej świeckich w Europie. Co mamy zamiast tego, to młodą kobietę z pogranicznego zamku w 1620 roku, która wolała umrzeć, niż dać się zgwałcić, i sąd, który jej uwierzył.
Maija nie jest świętą. Nie ma jej w żadnej liturgii. Ale zajmuje w łotewskiej kulturze tę samą emocjonalną przestrzeń, którą zajmuje święta. Pary proszą ją o błogosławieństwo dla swojego małżeństwa i sadzą kwiaty na jej grobie. Trafia na znaczki pocztowe.
Jeśli masz dzień w Siguldzie, a powinieneś, daj mu pół godziny. Wejdź do drewnianego kościoła i stań przy grobie po lewej stronie. Potem zejdź do jaskini, przeczytaj nazwiska wyryte w piaskowcowych ścianach i sam zdecyduj, czy coś jest w tej historii.
My uważamy, że jest.
Chcesz zobaczyć Turaidę, jaskinię, drewniany kościół, grób Maii, w ramach szerszej podróży przez dolinę Gauji? Skontaktuj się z nami. Nasze piesze wycieczki w małych grupach po Siguldzie układamy właśnie wokół takich detali.